Facebook

Postraszyli lidera [foto]


- Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie i nie zasłużyliśmy na przegraną – podsumował zawody trener Krzysztof Konowalczyk. Nysa blisko była zatrzymania lidera, mimo nawet gry w przewadze, ale ostatecznie przegrała 2:3 ze Śląskiem II Wrocław.

Poniżej relacja z meczu, wypowiedzi oraz zdjęcia. 

14. KOLEJKA IV LIGI: MKS NYSA KŁODZO – WKS ŚLĄSK WROCŁAW 2:3 (1:0)
Bramki: 0:1 Mariusz Pawelec (29), 1:1 Maksymilian Fryczkowski (45, rzut karny), 2:1 Kamil Dymek (49), Michał Bartkowiak (58, rzut karny), 2:3 Michał Bartkowiak (80). Czerwona kartka: Dariusz Szczerbal (44). Sędziowali: Marcin Fraczyk jako główny oraz Piotr Szczyrbaty i Jakub Krzysiek - asystenci (Lubin). Nysa: Borkowski – Mróz, Wojtal, Fedorec, Cebulski, Ciupider (84 Dereń), Dymek, Bońkowski, Fatyanov, Drobek (73 Grudzień), Fryczkowski. Śląsk II: Szczerbal – Pawelec, Kazimierowicz (Wadach 44’), Kucharczyk, Srnić, Sztylka (85 Łazarowicz), Bartkowiak (89 Pasternak), Kierkiewicz (90 Kuśnierz), Młynarczyk, Caliński, Sobczak.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

Śląsk dotychczas doznał jednej porażki, przegrywając z innym kandydatem do awansu. Wrocławianie ulegli 1:2 w Wałbrzychu z Górnikiem. W pozostałych spotkaniach wygrywali i to w wielu meczach w dość wysokich rozmiarach i również w roli zdecydowanego faworyta przyjechali do Kłodzka. 

W kadrze znalazł się m.in. Mariusz Pawelec. Ekstraklasowy obrońca, który wraca do gry po kontuzji, zagrał przeciwko MKS od pierwszych minut. To też sprawiło, iż na ławce usiadł były gracz Nysy, Mikołaj Łazarowicz, który w ostatnich meczach był podstawowym graczem lidera IV ligi. Na trybunach zasiedli inni byli zawodnicy z przeszłością MKS, Mikołaj Kotfas czy Kamil Dankowski.

Szkoleniowiec MKS nie miał w tym meczu zbyt dużego pola manewru. Kontuzjowany jest Kamil Kowalski, sprawy osobiste zatrzymały Sulego Ayinle, niepełny sił był Mateusz Grudzień. Ponadto zabrakło Tomasza Spyrki czy Łukasza Wiącka, ale za to w kadrze znalazł się Marcin Syper czy powracający do treningów Tomasz Pierzchalski.

Warto wspomnieć, iż na boku pomocy spotkało się dwóch były zawodników Iskry Jaszkowa Dolna. Naprzeciw siebie stanęli Jarosław Drobek (Nysa) oraz Jakub Kierkiewicz (Śląsk).   

Pierwsze minuty były obiecujące w wykonaniu kłodzkiego zespołu, ale z czasem do głosu zaczęli dochodzić wrocławianie. Udokumentowali to golem w 29. minucie gry. Po zagraniu z rzutu rożnego przez Sobczaka, najwyżej w polu karnym wyskoczył Pawelec i piękną główką umieścił piłkę w bramce.

W 44. minucie futbolówkę przejął Alex Fatyanov i popędził samotnie na bramkę Śląska, zostając sfaulowany przez golkipera Śląska. - Szkoda, że sędzia w takim meczu nie stoi na poziomie rozgrywek. Najpierw nie widzi dla nas ewidentnego karnego i asystent musi mu pomóc, a dla przeciwnika gwiżdże karnego z kapelusza. To karygodne sytuację, które świadczą o poziomie jaki prezentują. To nie pierwszy mecz tych sędziów i żaden nie był dobry – denerwował się K. Konowalczyk.

Arbiter główny początkowo puścił akcję, dopiero po protestach gospodarzy, skonsultował się z sędzią liniowym i ostatecznie wskazał na wapno. Dodatkowo w tej sytuacji ukarał czerwoną kartkę Szczerbala. Zawody prowadził Marcin Frączyk z Lubina. Ten sam arbiter gwizdał nam choćby pojedynek z GKS Mirków/Długołęką, gdzie ukarał czerwoną kartką Michała Wojtala.

Wracając do meczu Nysy ze Śląskiem, to pierwszy raz w tym sezonie zdarzyła się sytuacje, że to kłodzczanie mieli okazję grać w przewadze. Bo wcześniej pięciokrotnie to oni byli karani przedwcześnie wykluczani z gry.

Druga połowa świetnie rozpoczęła się do Nysy, która po niespełna pięciu minutach gry objęła prowadzenia. Precyzyjnym uderzeniem z dwudziestu metrów popisał się Kamil Dymek i to miejscowi byli na prowadzeniu. Radość ta trwała pięć minut, bowiem w 56. minucie tym razem arbiter podyktował jedenastkę dla gości. Sam poszkodowany w tej akcji Michał Bartkowiak wykorzystał jedenastkę i był remis.  

- Śląsk miał więcej posiadania piłki, ale nie był w stanie zagrozić naszej bramce. Jedyna akcja jaką sobie stworzyli to ta przy bramce na 3:2  – relacjonował trener MKS. I to wystarczyło przyjezdnym, aby wywieźć trzy oczka z Kłodzka i utrzymać pozycję lidera. W 82. minucie Bartkowiak zdobył bramkę na wagę trzech punktów, zaś asystę przy trafieniu zaliczył Srnić.

Teraz Nysę czeka kolejny mecz z czołowym zespołem ligi. Kłodzczanie zagrają 17 listopada (13.30) na wyjeździe z Polonią Trzebnica. - My walczymy dalej. Mamy zespół, który jest zdecydowanie za nisko w tabeli, znamy swoje możliwości. Wiem, że mamy ciężkie zadanie do wykonania, ale jesteśmy w stanie to zrobić – zapowiada kłodzki szkoleniowiec.