Facebook

Przełamanie z niesmakiem w tle


- Sześć bramek, czerwona kartka, dwa rzuty karne 
- Alex Fatyanov trafia do szpitala

Poniżej relacja z meczu Orła z Nysą oraz wypowiedzi.

21. KOLEJKA IV LIGI: ORZEŁ ZĄBKOWICE ŚLĄSKIE – NYSA KŁODZKO 3:3 (0:2)
Bramki: 0:1 Oleksii Fatyanov (31), 0:2 Jacek Cebulski (43), 1:2 Hubert Górski (71, rzut karny), 1:2 Grzegorz Dereń (73), 2:3 Hubert Górski (77), 3:3 Hubert Górski (90+2, rzut karny). Sędziowała: Ewa Żyła jako główna oraz Marcin Adamczyk i Mateusz Chruszcz (KS Wrocław). Nysa: Wencel – P. Cebulski, Fedorec, Pierzchalski, Wiącek, Wojtal, Dymek, Bońkowski, J. Cebulski (63 Kubies), Fatyanov (90 Sasinowski), Dereń (87 Walczak).

- Do 85. minuty prezentowaliśmy się świetnie, zarówno w grze defensywnej, jak i w ataku, ale co z tego… - mówił załamany trener Artur Oczkoś. Kto nie wybrał się do Ząbkowic Śląskich na mecz z Orłem niech żałuje, bo gra piłkarzy Nysy w końcu mogła się podobać. Efektem tego było prowadzenie do przerwy 2:0 po trafieniach Oleksii Fatyanova i Jacka Cebulskiego.

- Konsekwencja z tyłu, mądrość z przodu dały nam w tym meczu bardzo dużo. Na drugą połowę wyszliśmy skoncentrowani i pewni swego. Nie załamał nas nawet rzut karny z kapelusza – dodał Adam Bońkowski. W 71. minucie Hubert Górski skutecznie egzekwując jedenastkę zdobył kontaktowego gola dla Orła. Jednak kłodzczanie szybko odpowiedzieli i niespełna dwie minuty później ponownie mieli przewagę dwóch goli. Tym razem akcję MKS wykończył celnym uderzeniem Grzegorz Dereń.

W 77. minucie podopieczni Tomasza Oleksego po raz drugi zdobyli kontaktowego gola. Tym razem błąd defensywy i drugie trafienie zapisał na swoim koncie Hubert Górski. Ostatnie dziesięć minut miejscowi musieli sobie radzić w osłabieniu, gdy czerwoną kartkę za kwestionowanie decyzji sędziego zobaczył Robert Herdy. – Mimo straty drugiej bramki dalej graliśmy, to co sobie założyliśmy. Mieliśmy mecz pod kontrolą, do tego graliśmy z przewagą jednego zawodnika. Jednak nic nie mogliśmy zrobić, gdy po raz drugi w meczu podyktowany został przeciwko nam rzut karny i drugi raz z kapelusza. Wszyscy są w szoku i co najlepsze nawet drużyna przeciwna, która śmiała się z takiej decyzji – relacjonuje kapitan.

O ile w pierwszej połowie zespoły nie miały większych zastrzeżeń do pracy Ewy Żyły (KS Wrocław), to w drugiej połowie sędzina w sumie pokazała trzynaście żółtych kartek, do tego dwie czerwone, co dało łącznie 16 kartoników. - Nam już puściły nerwy i wykartkowala większość drużyny. Co ciekawe, podszedłem nawet do jednego z arbitrów liniowych i powiedział mi, że w życiu nie odgwizdałby takiego karnego – dodał A. Bońkowski. To był piąty mecz w rundzie wiosennej i szósty rzut karny podyktowany przeciwko kłodzkiej drużynie.


Tak podsumowano mecz na fanpage Orła. Oczywiście odnosimy się do pierwszej części wypowiedzi, a klubowi z Ząbkowic Śląskich życzymy utrzymania.

Wracając do meczu, to rzut karny został wykorzystany. Ponownie uczynił to Hubert Górski, który zakończy zawody z hat-trickiem. Oprócz tego piłkarz ten zapisał na swoim koncie Alexa Fatyanova. To po bezpardonowym wejściu Górskiego poważnej kontuzji kolana nabawił się ofensywny gracz MKS. Efekt? Piłkarza z boiska prosto do szpitala zabrała karetka. Czekamy na wieści o stanie zdrowia i o tym jak długo potrwa rozbrat z piłką. 

- Patrząc dzisiaj na chłopaków widziałem niesamowite zaangażowanie, wiedzieliśmy, że ten mecz musimy wygrać. A po meczu panowała niesamowita złość, a potem już był tylko żal, że tak to się dzieje – powiedział smutny Adam Bońkowki. Po pięciu wyjazdowych meczach z rzędu, kłodzczanie w końcu zagrają na własnym boisku. W Wielką Sobotę (20.04.) ich rywalem będzie Orzeł Prusice. Początek zawodów o godz. 16.00.