Facebook

Pozytywna porażka [foto]


W mocno okrojonym składzie, wsparci juniorami, Nysa długo stawiała opór drużynie z Prusic. Kłodzczanie potrafili odpowiedzieć nawet na bramkę Orła, gdy w 65. minucie wyrównał Kamil Dymek. Jednak później sprawę załatwił najlepszy snajper IV ligi.

Poniżej relacja oraz zdjęcia z meczu.

22. KOLEJKA IV LIGI (WSCHÓD): MKS NYSA KŁODZKO – ORZEŁ PRUSICE 1:3 (0:1)
Bramki: 0:1 Paweł Gryz (60), 1:1 Kamil Dymek (65), 1:2 Grzegorz Rajter (69), 1:3 Grzegorz Rajter (73). Sędziował: Dariusz Turek jako główny oraz Krzysztof Sadowski i Piotr Nowicki (KS Bolesławiec). Nysa: Wencel – Fedorec, Sasinowski, Mróz, Walczak, Gręda (74 Kubies), Wojtal, Dymek, Dereń (78 Kaczmarczyk), Grudzień, J. Cebula. Orzeł: Buchla – Ostrowski, Lasota, Olinkiewicz Kuczer, Kątny (26 Sakwa), Zalewski, Miara, Krajewski, Gryz (79 Bienkiewicz), Rajter.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

- Ogólnie zagramy dzisiaj bez ośmiu zawodników, z czego sześciu to gracze z podstawowego składu. Oprócz absencji za żółte kartki, doszły do tego dwie kontuzje – mówił przed trener A. Oczkoś. Poważnej kontuzji kolana nabawił się Oleksii Fatyanov i jego na placu gry nie zobaczymy przez dłuższy okres. Do tego uraz lecz Dawid Ciupider. – W tej sytuacji kadrę meczową uzupełnili juniorzy i w meczu z Orłem Prusice dla kilku młodych zawodników szykują się debiuty w dorosłej drużynie – zapowiadał przed meczem szkoleniowiec MKS.

W podstawowym składzie zobaczyliśmy juniorów Pawła Walczak oraz debiutującego Jakuba Grędę. Od pierwszej minuty wystąpił Przemysław Sasinowski, który tworzył duet stoperów z Bartoszem Mrozem. W drugiej połowie na placu gry po raz pierwszy w dorosłej drużynie pojawili się inni gracze zespołu juniorskiego, Tomasz Kubies oraz Przemysław Kaczmarczyk.

Kłodzczanie przez blisko godzinę stawiali czoła drużynie z Prusic. Goście przeważali w posiadaniu piłki, ale nie mieli pomysłu jak przebić się przez defensywę Nysy. - W pierwszej połowie dobrze realizowaliśmy założenia taktyczne. W drugiej części meczu brakło już troszeczkę konsekwencji, do tego wkradło się zmęczenie – relacjonował A. Oczkoś. Orzeł wyszedł na prowadzenie w 60. minucie gry, gdy Wencela w sytuacji sam na sam pokonał Paweł Gryz. Kłodzczanie nie załamali się i pięć minut wyrównał Kamil Dymek, który po podaniu od Michała Wojtala, ograł Buchlę i skierował futbolówkę do pustej bramki.

Sprawę załatwił najskuteczniejszy strzelec IV ligi. Grzegorz Rajter najpierw zdobył piękną bramkę, uderzając z powietrza nożycami, a po chwili ustalił wynik meczu na 3:1. - Ciężko być zadowolonym po przegranym meczu, jednak cieszy debiut kilku młodych zawodników. Na tle klasowej drużyny, opartej na doświadczonych piłkarzach, z przeszłością ekstraklasową jak Krzysztof Ostrowski, czy zawodnikach grających w przeszłości w wyższych ligach, zaprezentowaliśmy się całkiem nieźle – ocenił szkoleniowiec MKS. 

Ostatni kwadrans goście grali w osłabieniu, gdy po jednym ze starć kontuzji nabawił się Grzegorz Dereń oraz Krzysztof Ostrowski. Obydwaj gracze nie byli już w stanie kontynuować gry. Zawodnik Orła z rozciętą nogą samowolnie opuścił plac gry, za co arbiter zmuszony był pokazać mu żółtą. A jedną na swoim koncie były gracz ekstraklasowego Śląska już miał, to przyjezdni kończyli zawody w dziesiątkę.