Facebook

(Nie)cieszący punkt [foto]


Kolejny remis na kłodzkim stadionie. Tym razem Nysa zremisowała 2:2 z GKS Mirków/Długołęka, chociaż przegrywała 0:2. - Z
 wyniku nie jestem zadowolony, zwłaszcza że punkty były nam bardzo potrzebne - mówił trener Krzysztof Konowalczyk.

Poniżej relacja i zdjęcia z meczu.

16. KOLEJKA IV LIGI: NYSA KŁODZKO – GKS MIRKÓW/DŁUGOŁĘKA 2:0 (0:0)
Bramki: 0:1 sam. K. Pietrzykowski (20), 0:2 Paweł Pytel (22), 1:2 Piotr Satanowski (48), 2:2 Łukasz Tracz (67). Nysa: Gawdanowicz – Kierkiewicz, Barski, Mróz, Pietrzykowski, Adamczyk (78 Dymek), Ciupider (30 Pierzchalski), Pokhytailo, Tracz, Brogowski (59 J. Cebulski), Satanowski.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ. 

Bez swojego najlepszego strzelca (6 goli) musiała sobie radzić Nysa w starciu z GKS Mirków/Długołęka. Uraz kolana w poprzednim meczu z Lechią sprawił, iż w meczu nie zagrał Mikołaj Kotfas. Z kolei rywale do spotkania przystąpili ze swoim nowym-starym trenerem. Mariusza Perzynę zastąpił Grzegorz Dorobek, który ostatnio był szkoleniowcem trzecioligowej Foto-Higieny Gać. 

O pierwszych 45. minutach gospodarze chcieliby jak najszybciej zapomnieć. GKS schodził na przerwę przy prowadzeniu 2:0. A wystarczyły do tego dwa stałe fragmenty gry. 

Na druga połową wyszła całkiem odmieniona Nysa. Nie minęły trzy minuty tej części, a kłodzczanie wrócili do gry. Dośrodkowanie z rzutu wolnego Krzysztofa Pietrzykowskiego wykorzystał Piotr Satanowski i głową pokonał Mateusza Salamagę. 

Zespół Krzysztof Konowalczyka poszedł za ciosem i w 67. minucie udało się odrobić straty. Akcję rozprowadził Tomasz Pierzchalski, który podał do Satanowskiego, a ten wypatrzył w polu karnym niepilnowanego Łukasza Tracza. Pomocnik MKS piętką skierował piłkę do siatki, notując tym samym trzecie trafienie w tym sezonie.

Od tego momentu gra się wyrównała, a końcówka należała do gości. GKS w ostatnich minutach meczu stworzył sobie trzy dogodne sytuacje, aby wyjechać z Kłodzka z kompletem punktów. Ostatecznie wrócił do domu z jednym oczkiem, bo wynik nie uległ już zmianie. 

Teraz Nysę czeka w środę wyjazd do Ząbkowic Śląskich na mecz z Orłem, a w sobotę ostatni domowy pojedynek tego sezonu. MKS podejmie na własnym stadionie LKS Bystrzycę Górną.