Facebook

Cenne trzy punkty [foto]


Dwa rzuty karne, trzy czerwone kartki i dużo niezdrowej rywalizacji. Najważniejsze są trzy punkty, które z Ząbkowic Śląskich przywieźli piłkarze Nysy. 

Poniżej relacja, wypowiedź oraz galeria zdjęć.  

17. KOLEJKA IV LIGI: ORZEŁ ZĄBKOWICE ŚLĄSKIE – NYSA KŁODZKO 0:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Dawid Cipider (rzut karny, 8 min), 0:2 Piotr Satanowski (85 min). Sędziowali: Paweł Małecki jako główny oraz Rafał Świerczek i Tomasz Pondel (KS Wrocław). Nysa: Gawdanowicz – Kierkiewicz, Barski, Mróz, Pietrzykowski, Pierzchalski, Pokhytailo, Ciupider, Tracz (88 Miłoś), Brogowski (46 J. Cebulski), Satanowski (86 Dymek).

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ. 

Emocji na ząbkowickim stadionie nie brakowało. - To było dla nas bardzo ważne spotkanie. Potrzebowaliśmy trzech punktów jak tlenu – mówił trener Krzysztof Konowalczyk. Nie upłynęło dziesięć minut meczu, a już mieliśmy dwa rzuty karne i czerwoną kartkę. W pierwszej minucie sfaulowany został w polu karnym Łukasz Tracz i arbiter wskazał na rzut karny. Kontuzjowany jest Mikołaj Kotfas, więc do jedenastki podszedł Krzysztof Pietrzykowski, ale uderzył niecelnie. 

Po chwili Nysa miała okazję do rehabilitacji, bowiem w szesnastce nieprzepisowo zatrzymywany był Pavlo Pokhytailo. Tym razem rzutu karnego kłodzczanie już nie zmarnowali, a na listę strzelców wpisał Dawid Ciupider. 

Jakby tego było mało, Orzeł od 9. minuty musiał sobie radzić w osłabieniu, gdy drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę za niesportowe zachowanie zobaczył Michał Szabat. Piłkarz ten pierwsze upomnienie zobaczył za sprokurowanie drugiego rzutu karnego. 

- Przeciwnik grał w osłabieniu i to miało duży wpływ na mecz. Orzeł zagrażał nam tylko po stałych fragmentach gry. Kreowali fajnie grę mimo osłabienia, ale nie zagrażali bezpośrednio naszej bramce – relacjonował trener Nysy. 

Nysa przypieczętowała zwycięstwo w 85. minucie za sprawą Piotr Satanowskiego. Mogła wcześniej rozstrzygnąć losy meczu, ale dwukrotnie w stuprocentowych okazją obronną ręką wychodził bramkarz miejscowych, Konrad Krakowski. – Mogliśmy okazalej wygrać, ale najważniejsze są trzy punkty. Brawo dla drużyny – dodał K. Konowalczyk.

Arbiter przed końcem meczu zdążył pokazać kolejne dwie czerwone kartki. Drugi żółtko zobaczył gracz gospodarzy, Seweryn Raszpla oraz obrońca MKS, Jakub Kierkiewicz. 

Do końca rundy pozostają dwie kolejki. W sobotę (13:30) na własnym boisku Nysa zmierzy się z LKS Bystrzycą Górną, a na koniec jesiennych zmagań zagra w Prusicach z Orłem.