Facebook

Nerwówka w Prusicach. Hat-trick Satanowskiego


Nysa odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu i udanie zakończyła rundę jesienną w czwartej lidze. W ostatnim meczu wygrała 3:2 w Prusicach. Do przerwy MKS prowadził 3:0, a wszystkie gola strzelił Piotr Satanowski. W drugiej połowie szansę dostali młodzieżowcy, nie zabrakło debiutów, ale i nerwowej końcówki. 

Poniżej relacja  z meczu oraz wypowiedź trenera K. Konowalczyka.

19. KOLEJKA IV LIGI: ORZEŁ PRUSICE – MKS NYSA KŁODKO 2:3 (0:3)
Bramki: 0:1 Piotr Satanowski (5), 0:2 Piotr Satanowski (30, rzut karny), 0:3 Piotr Satanowski (40), 1:3 Dawid Trelka (78), 2:3 Michał Piątkowski (90). Sędziował: Krzysztof Nerlo (KS Wałbrzych). Nysa: Brandl – Kierkiewicz (30 J. Cebulski), Barski, Mróz, Pietrzykowski, Pierzchalski, Kotfas (Miłoś), Pokhytailo (Czerwiński), Adamczyk (Błaszko), Tracz, Satanowski.

Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando Nysy, czego efektem były trzy strzelone bramki. Wszystkie trafienia zanotował Piotr Satanowski, który tego dnia obchodził urodziny. Lepszego prezentu napastnik Nysy nie mógł sobie wymarzyć. Już w 5. minucie było 1:0 po celnej główce. 

W 30. minucie Satanowski najpierw został sfaulowany w polu karnym, a później sam wykorzystał jedenastkę. Tuż przed przerwą skompletował hat-tricka, dobijając futbolówkę do siatki z najbliższej odległości. To drugi taki wyczyn snajpera Nysy, bowiem tydzień wcześniej w meczu przeciwko LKS Bystrzyca Górna (4:1) również trzy razy trafiał do siatki

- Bardzo spokojna pierwsza połowa, w której strzeliliśmy trzy gole i teoretycznie zamknęliśmy mecz – mówił trener Krzysztof Konowalczyk. Gospodarze w tej części gry tylko raz zagrozili bramce strzeżonej przez Brandla. 

W drugiej połowie, do 78. minuty, wynik był pod kontrolą gości. W tym czasie na murawie pojawili się młodzieżowcy. Kolejną szansę otrzymał Mateusz Miłoś, a debiut w dorosłej drużynie zanotował 17-letni Filip Czerwiński oraz rok młodszy Franciszek Błaszko. 

Na nieco ponad dziesięć minut przed końcem spotkania Orzeł zmniejszył rozmiary porażki. W 90. minucie gospodarze strzelił kontaktowego gola i w doliczonym czasie gry niewiele brakowało, aby odrobili trzybramkową stratę.  

Na szczęście kłodzczanie utrzymali prowadzenie, nie psując jednocześnie święta Piotrowi Satanowskiemu. - Nie wchodząc w szczegóły, co do drugiej części meczu, to najważniejsze dla nas, że dopisaliśmy trzy punkty i dzięki temu mamy dużo lepszą sytuację w tabeli – dodał szkoleniowiec Nysy, nie chcąc się rozwodzić o grze swojego zespołu po przerwie.

Zimę Nysa spędzi na 14. miejscu w tabeli z dorobkiem 22 punktów. Na bilans ten składa się sześć wygrany, cztery remisy i osiem porażek. Gdyby sezonu nie udało się dokończyć np. z powodu pandemii, to mamy rozegrane już połowę meczów. Więc jako tabelę końcową przyjmuje się tabelę po ostatniej rozegranej kolejce, a o kolejności decydują punkty i bramki z całego sezonu.

Z IV ligi do klasy okręgowej przynależnej terytorialnie spadną zespoły, które na koniec sezonu zajmą odpowiednio 13. miejsce i dalsze w końcowej tabeli. Oznacza to, że z każdej grupy IV ligi spadnie siedem drużyn.

Zapis ten zakłada, że z III ligi spadnie jedna dolnośląska drużyna. Jeśli nie będzie spadkowicza z III ligi, to spadnie jedna drużyna mniej, ale jeśli spadkowiczów z III ligi będzie więcej – to automatycznie powiększy się grono czwartoligowych spadkowiczów.