Facebook

Dwa debiutanckie gole


Nysa nie sprawiła niespodzianki w Bielawie. Mimo porażki na uwagę zasługują dwa debiutanckie gole w barwach Nysy.

31. KOLEJKA IV LIGI: BIELAWIANKA BIELAWA – MKS NYSA KŁODZKO 4:2 (1:1)
Bramki: 1:0 Maciej Rakoczy (16), 1:1 Mykhailo Kolesnyk (20), 2:1 Mateusz Kuriata (47), 3:1 Adrian Niewiadomski (53), 3:2 Jakub Gręda (58), 4:2 Adrian Niewiadomski (79). Skład: Brandl - Barski, Pietrzykowski, Mróz, Adamczyk, Bońkowski, Kolesnyk, Tracz,  Ciupider, Cebulski (65 Siekaniec), Gręda.

W ramach 31. kolejki podopieczni Krzysztofa Konowalczyka rywalizowali z walczącą o pierwsze miejsce Bielawianką. Piłkarze z Bielawy na własnym stadionie rozegrali czternaście spotkań i tylko w dwóch meczach nie zdołali zgarnąć kompletu punktów. Zremisowali jesienią 1:1 z AKS Strzegom, a wiosną w dość okrojonym składzie przegrali 1:4 z Piastem Żerniki-Wrocław.

Pierwsza część zakończyła się podziałem punktów. Na trafienie Rakoczego odpowiedział Mykhailo Kolesnyk. Dla ukraińskiego piłkarza, który zimą dołączył do kłodzkiego klubu, był to debiutancki gol w barwach MKS.

Początek drugiej połowy ponownie należał do rywali. Choćby podczas środkowego meczu z Sokołem Wielka Lipa zaraz po zmianie stron Nysa straciła gola. Teraz dwukrotnie dała się pokonać i miejscowi po 53. minutach wygrywali 3:1.

Pięć minut później kłodzczanie wrócili do gry. Tym razem z pierwszej bramki w seniorskiej drużynie cieszył Jakub Gręda. Dziewiętnastoletni gracz wykończył akcję Adama Bońkowskiego, który jesienią występował w... Bielawie. - Po trafieniu kontaktowym mecz się wyrównał, stworzyliśmy sobie kilka dobrych sytuacji, ale żadnej nie zamieniliśmy na bramkę - mowił zdobywca drugiego gola dla MKS.

Nadzieje Nysy na sprawienie niespodzianki prysły w 78. minucie, gdy Bielawianka zdobyła czwartego gola i tym samym przypieczętowała zwycięstwo. - Wynik nie do końca odzwierciedla to, co działo się na boisku. Pierwsza połowa wyrównana, a na początku drugiej rywale wykorzystali nasze dwie straty i zamienili je na gole. Mimo kłopotów kadrowych zagraliśmy dobre zawody - podumował spotkanie J. Gręda.