Facebook

WYWIAD: Mam ogromny bagaż doświadczeń


O zakończonym mistrzowskim sezonie, budowanej kadrze na nadchodzący sezon, nowych zawodnikach czy o szansach Nysy w czwartej lidze - to tematy o których rozmawiamy z trenerem pierwszego zespołu Nysy, Krzysztofem Konowalczykiem.

W trakcie rundy wiosennej dołączyłeś do sztabu szkoleniowego zespołu. Łączyłeś funkcje trenera z grą w zespole. Jak wyglądał twój podział obowiązków z Kamilem Krzywdą?
- Ustalaliśmy razem z Kamilem, jaki będzie plan na następne tygodnie. Zespół był dalej liderem, więc robienie rewolucji  byłoby bardzo ryzykowne. Chciałem, aby zespół był bardziej świadomy, jakim gramy ustawieniem oraz jakie zadania mają do wykonania zawodnicy na poszczególnych pozycjach. Zaczęliśmy grać ustawieniem 1-4-3-3 i to głównie była moja rola.
 
Patrząc na miniony sezon, świetnie zespół spisywał się w ataku (99 zdobytych goli), ale gorzej bywało z grą w defensywie...
- Nie da się ukryć, że gra w obronie w tym sezonie to był nasz mankament. Głównie dlatego, że angażowaliśmy dużą liczbę zawodników w grę ofensywną. Gra w obronie to nasz główny temat zajęć w obecnym okresie przygotowawczym. Tym bardziej, że odszedł Artur Osicki, który był naszym etatowym środkowym obrońcą.
 
Przez straty punktów z drużynami z dołu tabeli, broniącymi się przed spadkiem, walka o awans trwała praktycznie do ostatniej kolejki. Co miało wpływ na to, że Nysa o wiele lepiej prezentowała w meczach z drużynami z czołówki, niż w zespołami z dołu tabeli?
- Są dwa typy meczów. Najgorsze były te, w których w drużynie przeciwnej grało ośmiu obrońców i nie myśleli nawet o konstruowaniu akcji ofensywnych. W takich spotkaniach było nam bardzo ciężko wciągnąć przeciwnika w grę, bo zawodnicy drużyny przeciwnej czekali na dwudziestym metrze przed swoją bramka. Tak było choćby w Piławie Górnej (0:0 – red.). Wiedzieliśmy, że te zespoły z dołu tabeli będą tak grały, bo nie chciały przegrać wysoko, nie myśląc nawet o powalczeniu o punkty. Tak samo było w Dusznikach-Zdroju, gdzie po naszym błędzie szybko straciliśmy bramkę i od tamtej pory, a na pewno całą drugą połowę, nie schodziliśmy z połówki Pogoni. Drugi typ to brak odpowiedniej koncentracji przed jak i w trakcie meczu. Tak było choćby w meczu w Jaszkowej Dolnej. Każdy chyba myślał, że wygrana to kwestia czasu. Takie mecze uczą pokory, trzeba szanować każdego przeciwnika. Z lepszymi zespołami pokazywaliśmy prawdziwą twarz.
 
Przejdźmy do nadchodzącego sezonu. Jaki masz plan, aby nie był to jednorazowy epizod w IV lidze, jak miało to  miejsce przy poprzednich awansach?
- Dyscyplina taktyczna przede wszystkim. Musimy całym zespołem mieć ten sam pomysł na grę, zarówno w obronie jak i w ataku. Cały czas do pierwszego meczu, później oczywiście też, trenujemy i tłumaczymy sobie właśnie ustawienie na boisku, w zależności w jakiej strefie znajduje się piłka, niezależnie czy jest w naszym posiadaniu, czy przeciwnika. Do tego umiejętność utrzymania się przy futbolówce. Mamy bardzo młody zespół, prawdopodobnie będzie to najmłodsza drużyna w IV lidze. Ale za to są to bardzo zdolni piłkarze i mam z kim pracować na treningach.
 
Nowi zawodnicy, którzy trenują z Nysą, to też głównie młodzi gracze, mający 20 lat. Są w stanie udźwignąć ciężar gry w IV lidze?
Są to bardzo młodzi. Tylko Łukasz Wiącek grał już  na poziomie IV ligi i wie, jak to jest. Gra jest dużo szybsza, łatwiej zatem o błędy. Ale są to piłkarze bardzo utalentowani, którzy nie mają braków technicznych. Grają bez problemu dwiema nogami, co jest bardzo ważne.
 
Na jakich pozycjach potrzebne jest drużynie wzmocnienie?
- Na początek to chciałbym, aby już się zespół nie osłabiał. Po odejściu Artura Osickiego i Łukasz Tracza, który wybiera się do szkoły oficerskiej we Wrocławiu, liczę że reszta zawodników zostanie z nami. To jest priorytet. Do tego potrzebujemy bocznego i środkowego obrońcę, dokładając napastnika, którego też koniecznie potrzebujemy. Są z nami już zawodnicy na te pozycje i pokazali się naprawdę z dobrej strony. Na pewno mogą wskoczyć do podstawowej jedenastki.
 
W rundzie wiosennej między słupkami zagrało w Nysie w sumie czterech różnych bramkarzy...
- Rozmowy były prowadzone z trzem bramkarzami, ale postawiliśmy na Patryka Rosiaka. I to już można potwierdzić, że przyjdzie do nas Patryk Rosiak, który swoim doświadczeniem pomoże nam. Jest dyspozycyjny, a to był nasz główny problem. Będzie prawie zawsze na treningach, co pozwoli nam prowadzić treningi tak, jak należy. Ma profesjonalne podejście i na pewno nie zaskoczy nas brakiem obecności na meczu.
 
Zapowiada się bardzo silna rywalizacja w nadchodzącym sezonie IV ligi. Już w pierwszej kolejce zagramy z rewelacją poprzedniego sezonu, wicemistrzem, Unią Bardo.
- Patrząc na tabelę to naprawdę liga jest silniejsza, niż w ostatnich latach. Nie będzie łatwych spotkań, będą tylko trudne i bardzo ciężkie. I od bardzo ciężkiego zaczniemy czwartoligowe zmagania na swoim boisku. Unia ma doświadczonych zawodników, każdy z nich to wyróżniający się zawodnik. My mamy za to młodość, która jest nieobliczalna.
 
To drugie podejście Krzysztofa Konowalczyka w roli szkoleniowca w IV lidze. Dwa sezony temu byłeś trenerem Piasta Nowa Ruda. Jak to wspominasz?
- Pół roku zleciało bardzo szybko, ale bagaż doświadczeń ogromny. Wiem już co znaczy doświadczenie w tej lidze i zespoły, które je mają, jak choćby wspomniana drużyna z Barda, grają bardzo dojrzałą piłkę. Mieszają środkami gry, raz długo utrzymując się przy piłce i cierpliwie grając atakiem pozycyjnym, a następnie potrafią świetnie zagrać dwie piłki od bramkarza i znaleźć się w sytuacji bramkowej. Różnica między IV ligą, a okręgówką jest ogromna, ale ta różnica jest właśnie w kadrze danego zespołu. Bardzo ważna jest dyscyplina taktyczna i świadoma gra w piłkę. W okręgówce często akcje są przypadkowe, chwilowy błysk jednego z zawodników potrafi zaważyć o zwycięstwie. W wyższej lidze dużo trudniej o takie dysproporcje i tutaj kultura gry całego zespołu przyczynia się do zwycięstwa. Trzeba dobrze grać w każdej formacji.
 
Do inauguracyjnego meczu pozostał niespełna miesiąc. Jak zespół zamierza przepracować ten czas?
- Trenujemy cały czas poruszanie się po boisku całego zespołu z piłką i bez piłki. Do tego pracujemy nad standardowymi procesami okresu przygotowawczego, ale w tym roku dołożyliśmy treningi z "gumami", które prowadzi Alicja Rogala. To w piłce nożnej nic nowego, ale w Kłodzku jest pierwszy raz. Dają duże efekty, praca na takim treningu ćwiczy wszystkie partie mięśni. Łączy trening siłowy z wytrzymałościowym. Sam bym się nie podjął prowadzenia takiego rodzaju zajęć, stąd też pomoc Ali, która sama zaproponowała taki rodzaj treningu dla naszego zespołu. Co najważniejsze, wszyscy polubili taki rodzaj treningów.