Facebook

WYWIAD: „Nysa przystankiem w rozwoju”


Jak ocenia mecze jesiennej w czwartej lidze, kto zrobił największy postęp, kto może odejść, ilu zawodników chce pozyskać – to najważniejsze kwestie jakie poruszamy w rozmowie z trenerem Nysy, Krzysztofem Konowalczykiem.

Patrząc okiem trenera, to rundę jesienną szkoleniowiec zalicza do…
- …do jak najbardziej do udanych. Przed sezonem o takiej pozycji na półmetku mało kto myślał. Zagłębiając się to pewnie, że były mecze, które powinniśmy wygrać, a tak się nie stało. Jednak myśląc w ten sposób to co z meczami w których nie graliśmy rewelacji, a trzy oczka udało się zdobyć. W tabeli jest taki ścisk punktowy, że łatwo jest podskoczyć w górę, czy polecieć w dół my…

Przewaga Nysy nad strefą to zaledwie osiem punków, więc wiosną czeka nas dalej walka o utrzymanie.
- Dokładnie. Sytuacja nie jest tragiczna i daje mały komfort pracy w zimie. Ale bardzo łatwo i szybko można znaleźć się zaraz nad kreską i wtedy zacznie się granie z nożem na gardle, a tego nie chcemy.

Największy mankament to była gra defensywna. Straciliśmy jesienią 31. bramek, czyli średnio dwa gole na mecz.
- Podstawowym czynnikiem to brak powrotów zawodników ofensywnych, gdzie przeciwnik miał "komfort" rozegrania piłki przed polem karnym, a nawet czasem i w polu karnym. Drugi rażący problem to po prostu koncentracja, straciliśmy chyba sześć bramek z autu, gdzie nieprzytomni źle się ustawialiśmy, albo odpuszczaliśmy. Problem koncentracji i motywacji na mecze z teoretycznie słabszymi rywalami też nam się odbił czkawką i traciliśmy kuriozalne bramki, co przekładało się na stracone punkty. Do tego dochodziło dosyć często błędy indywidualne i płaciliśmy za to straconymi bramkami. Mamy młody zespół i frycowe za to płaciliśmy.

Patrząc pod względem widowiska to kibice najlepszym spotkaniem wybiorą to z Górnikiem Wałbrzych. A pod względem wykonanych założeń taktycznych?
- Jednym z nich to zdecydowanie mecz ze Śląskiem Wrocław (wygrany 2:1 – red.), gdzie mieliśmy konkretne założenie i bardzo dobrze się z nich wywiązaliśmy. Samo spotkanie dla kibica może nie był aż tak porywające, jak inne pojedynki na naszym stadionie, ale cel w postaci wywalczenia trzech oczek został osiągnięty.

Kto z zawodników zrobił największy postęp, z kogo szkoleniowiec jest najbardziej zadowolony?
- Jest paru piłkarzy, którzy mnie miło zaskoczyli. Są też tacy na których liczyłem i się nie zawiodłem, bo pokazali że potrafią grać w piłkę.
Na pewno duży postęp zrobił Grzesiek Dereń, który cały czas się rozwija, zbiera doświadczenie i na pewno jeszcze nie pokazał w całości swoich możliwości. Bardzo dobrą formę złapał Paweł Cebulski, który na moje oko rozegrał swoją najlepszą rundę w Nysie. Piłkarz ten po pierwszych średnich meczach zaczął grać bardzo regularnie i na wysokim poziomie praktycznie nie popełniając błędów. Zaskoczył mnie też Dawid Ciupider który bardzo dobrze czuje się w grze pod presją, kiedy ma duży deficyt czasu, potrafi dobrze grać z pierwszej piłki, co często fajnie przyspieszyło grę. Dawidowi brakuje tylko jednej rzeczy, którą kiedyś zresztą miał, ale on już sam wie co mam na myśli. Zamknąłbym tą grupę Patrykiem Rosiakiem, który w swoich wieku robi rzeczy niemożliwe, ludzie mnie pytali niejednokrotnie skąd taki pomysł i sami nie wierzyli, że będzie to takie wzmocnienie. Patryk w tym młodym zespole jest niezbędny.
Pozostałych zawodników, albo dobrze znałem i wiedziałem co będą sobą prezentować i się nie zawiodłem, bo robili świetną robotę, albo wiem, że stać ich na więcej.

Wspomniany Grzegorz Dereń pokazuje, że jest szansa wybicia się dla młodych graczy z niższych rozgrywek.
- Jest mnóstwo młodych zawodników, którzy jeżeli ich nie wypatrzymy, bądź ktoś nam ich nie poleci - tak było z Grześkiem Dereniem - to mogą przepaść. Chciałbym, aby dla tych młodych zawodników Nysa była przystankiem w rozwoju, a nie klubem docelowym. Tutaj mają rozwinąć skrzydła pokazać się i spróbować swoich sił w wyższych ligach. Stawiam na młodych piłkarzy i to jest dla nich dobra wiadomość. Teraz w zimie też przyjdzie do nas paru zdolnych młodych zawodników, zobaczymy po pierwszych sparingach jak sobie radzą i jak można im pomóc.

Dobra gra drużyny zaowocowała zainteresowaniem poszczególnych graczy przez inne kluby. Jak na dzień dzisiejszy może zmienić się sytuacja kadrowa zespołu w rundzie wiosennej?
- Na tą chwilę wiemy, że Mikołaj Łazarowicz raczej nas opuści, jest w świetnej dyspozycji i chciałby się rozwijać, a ma propozycję zmiany klubu. Drugim zawodnikiem jest Adam Bońkowski, który ma co najmniej dwie fajne propozycje. „Boniek” to marka sama w sobie i nie dziwi mnie to ani trochę, co pół roku ktoś się po niego zgłaszał. Ta lista niestety może być dłuższa, ale na tą chwilę nic więcej się nie wydarzyło.

Wspomniał szkoleniowiec o nowych zawodnikach. O nazwiska nie będziemy pytać, ale proszę powiedzieć na jakich pozycjach chciałby trener wzmocnić się kadrowo, o jakim charakterze miałyby być to wzmocnienia?
- Co rundę rozglądam się za zawodnikami. Zawsze można znaleźć kogoś kto może uzupełnić kadrę.
Teraz jesteśmy już po rozmowach z sześcioma piłkarzami. Niektórych znamy i chcemy pozyskać, a niektórych chcemy zobaczyć i sprawdzić ich możliwości. Są to zawodnicy na różne pozycje, mogący grać na środku obrony, jako ofensywny pomocnik czy skrzydłowy. Zabezpieczamy się i będziemy chcieli uzupełnić lukę po ewentualnym odejściu Łazarowicza, oraz ofensywnego pomocnika, który będzie wspomagał zawodnika na pozycji numer dziewięć.
 
Czego życzyć w 2018 roku?
- Przede wszystkim zdrowia dla całej drużyny. I oby pod względem sportowym nie był gorszy od 2017 roku.