Facebook

Dokonali niemożliwego! Remis jak zwycięstwo!


Nysa urwała punkt liderowi. Kłodzczanie zremisowali 1:1 w Wałbrzychu, chociaż po raz kolejny grali w osłabieniu od 10. minuty. Gola na wagę remisu zdobył w doliczonym czasie gry Sule Ayinla! Akcję zapoczątkował Adam Bońkowski, a asystę zanotował Mateusz Grudzień.

Poniżej relacja z meczu.


Zdecydowany lider
W 11. kolejce Nysa rywalizowała w Wałbrzychu z liderem rozgrywek. Górnik dotychczas zremisował tylko jedno spotkanie (0:0) z Orłem Prusice), a w pozostałych wygrywał. MKS w ostatnich czterech meczach poniósł cztery porażki, więc wałbrzyszanie byli zdecydowanym faworytem tego pojedynku. Po paru minutach meczu zastanawiano się już tylko, jaką różnicą bramek przegra zespół z Kłodzka...  

Zabrali gracza
- Na ten mecz mieliśmy założenia które bardzo dobrze realizowaliśmy. Mam dużo zastrzeżeń do pracy sędziów w tym meczu ale nie chce się w to teraz zagłębiać. Zabrali nam zawodnika w 10. minucie i musieliśmy znów radzić sobie w osłabieniu – mówił trener Krzysztof Konowalczyk.

Komu, komu czerwona kartka?
We wspomnianej minucie, arbiter główny nie zareagował na starcie Bartosza Mroza, dopiero uczynił to po sygnalizacji sędziego liniowego, gdy kłodzczanie wychodzili już z akcją. Po konsultacji z asystentem sędzia główny zdecydował się na odgwizdanie faulu i na pokazanie czerwonej kartki, jednak… nie wiedział, któremu zawodnikowi! Najpierw kartonik zobaczył Alex Fatyanov. Po chwili podszedł Bartosz Mróz, który powiedział, że to on brał udział w tej sytuacji. I tym samym to defensor MKS został odesłany do szatni. To była już piąta czerwona kartka pokazana kłodzkiemu zespołowi w tych sezonie. A tyle kłodzki zespół nie miał w ostatnich sezonach po całych rozgrywkach.... 

Zamknęli bramkę
W tej sytuacji pierwsza połowa nie mogła się inaczej toczyć jak pod dyktando lidera rozgrywek. Ataki Górnika kończyły się jednak niecelnymi strzałami, albo na posterunku stał bramkarz Nysy. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Górnik prowadził atak pozycyjny, jednak nie potrafił znaleźć sposobu na pokonanie dobrze dysponowanego Borkowskiego. W 55. minucie naszemu bramkarzowi pomógł słupek. 

Sędzia przewidział gola?
Kłodzczanie nie dali się zaskoczyć do 83 minuty. Wtedy po dośrodkowaniu, jeden z zawodników zgrał piłkę, którą główka do bramki wpakował rezerwowy. Jan Jakacki.  W momencie zgrania piłki głową, sędzia liniowy podniósł chorągiewkę, która w momencie zdobycia bramki szybko opuścił. Zapytany, już po meczu, o tą sytuację przez kłodzki sztab szkoleniowy, asystent stwierdził, że podniósł chorągiewkę, informując, iż futbolówka wpadła do siatki. Człowiek-Jasnowidz? Chyba tak, skoro sędzia sygnalizował gola, nim piłka wpadła do siatki.

Boniek+Grudzień+Sule=gol!
To jednak nie podłamało naszych piłkarzy, którzy konsekwentnie realizowali założenia taktyczne i czekając na wyprowadzenie kontrataku To przyniosło efekt w 92. minucie. Szybką akcję rozpoczął Adam Bońkowski, który zagrał na prawa stronę do Mateusza Grudnia. Ten posłał futbolówkę wzdłuż bramki do wbiegającego Sulego Ayinla, któremu nie zostało nic innego, jak umieścić piłkę w siatce. 

Chwilowa konsternacja
Zapanowała ogromna radość piłkarzy Nysy, a ławka rezerwowych gości spogląda na arbitra liniowego czy nie zasygnalizuje spalonego. Uff, chorągiewka nie powędrowała w górę, a główny rozjemca zawodów wskazał na środek i kłodzczanie byli blisko sprawienia sensacji. Blisko, bo mecz trwał jeszcze trzy minuty. Gwizdek arbitra kończący pojedynek zabrzmiał w 96. minucie i MKS stal się sprawcą sensacji.  - Bardzo cieszy solidne i konsekwentne zachowanie mojego zespołu w dzisiejszym spotkaniu, tym bardziej, że graliśmy prawie cały mecz w osłabieniu – dodał na koniec uradowany K. Konowalczyk.

Interwencja obserwatora
P.S. Po meczu dowiedzieliśmy się, że czerwona kartka pokazana Bartoszowi Mróz była za "akcję ratunkową". W tej sytuacji arbiter w sprawozdaniu pomeczowym, przy wykluczonym zawodnikowi, powinien wpisać „AR”. Ma to o tyle znaczenie, że zgodnie z regulaminem, za takie przewinienie, dany gracz pauzuje jedno spotkanie. Arbiter przekonywał, iż nie musi wcale tego wpisywać. Dopiero interwencja kierownika Nysy, Huberta Kozaka, u obserwatora zawodów spowodowała wpisanie takiej adnotacji. W tej sytuacji wiemy, że tego gracza zabraknie w spotkaniu przeciwko Unii Bardo.