Facebook

WYWIAD: "Długofalowy proces"


Nim piłkarze Nysy rozegrają kolejne spotkanie w czwartej lidze pod wodzą Artura Oczkosia, to z trenerem przeprowadziliśmy krótką rozmowę na temat sytuacji pierwszego zespołu. 

ARTUR OCZKOŚ: Nie żałuje szkoleniowiec, że zgodził się na objęcie drużyny? Sytuacja w lidze Nysy nie jest do pozazdroszczenia, do tego dochodzą kłopoty kadrowe.
- Nie, nie żałuję. Czasami trzeba stawiać czoła takim problemom, raz jest lepiej, a raz gorzej. Przyszedłem do Nysy, aby wyprowadzić zespół na prostą. Nie zrobi się tego w jeden dzień, ani w tydzień. Jest to proces długofalowy i tak zamierzamy pracować.

Co może trener powiedzieć o tej drużynie, przepracował szkoleniowiec miesiąc.
- Efekt naszej pracy było już widać w Ząbkowicach Śląskich. Gra w meczu przeciwko Orłowi wyglądała na prawdę solidnie. Przełamaliśmy się, zdobywając tylko punkt, ale wiemy w jakich okolicznościach ten mecz zakończył się wynikiem 3:3. Nie jestem człowiekiem, który narzeka na pracę sędziów, jednak muszę powiedzieć, że ile lat jestem trenerem, to pierwszy raz w życiu mi się zdarzyło, aby podyktować przeciwko nam dwa rzuty karne, których nie było. Chłopcy na prawdę zasłużyli na wygraną w Ząbkowicach Śląskich.  

Nysa nie wygrywa, do tego traci sporo bramek.
- To jest fakt, tracimy dużo bramek. Mamy jednak wąską kadrę i nie można zrobić zbyt wielu rotacji. Poza tym naszą bolączką są stałe fragmentygry przeciwników, bo my dysponujemy chyba najniższą linią obrony w rozgrywkach. Mamy w związku z tym problem z wygraniem pojedynków główkowych i to wszystko przekłada się na ilość straconych bramek.

Czy ta drużyna potrzebuje zmian kadrowych, czy może większej przebudowy? Wydaje się, że może przydałby się do taki doświadczony gracz?
- Mamy młodą drużynę i na pewno przydałby się jej doświadczony gracz, do tego uzupełnienie, wzmocnienie składu. Na pewno nie przebudowa, bo ja bym chciał, aby wszyscy gracze zostali.