Facebook

WYWIAD: Czas na nowy projekt


Nowy sezon to także okazja do rozmowy ze sternikiem klubu. Prezesa Tomasza Sutkowskiego zapytaliśmy przede wszystkim o zakończone w nie najlepszym stylu czwartoligowe rozgrywki, w tym kulisy zmiany szkoleniowca, rewolucje kadrowa i szanse ponownego awansu.   

Nie ma pan dość prezesowania Nysie? Bo od razu został pan rzucony na głęboką wodę.
- Nie postrzegam swojego prezesowania jako czegoś ciężkiego. Przychodząc do klubu zdawałem sobie sprawę, że będą i trudne, ciężkie dni.  Nie ukrywałem, że pewne rzeczy były dla mnie nowe, dlatego słuchałem i dalej słucham, cały uczę się i korzystam z doświadczenia innych osób. Wydaje się, że klub powinien być prowadzony silną ręką, ale w realiach tak się nie da. Z każdym dniem uczę się, zbieram doświadczenie jako osoba pełniąca tę funkcje. Najlepiej jakby człowiek mógł się uczyć na cudzych błędach (śmiech), ale wiadomo, że w życiu tak to nie działa. Te przeszło ponad sześć miesięcy pracy na stanowisku prezesa wiele mnie nauczyło i teraz pewne sytuacje, czy też kwestie, rozwiązałbym inaczej.

Moje pierwsze pytanie tyczyło się pierwszego zespołu. Sytuacja wiosną w czwartej lidze była nie do pozazdroszczenia.
- Kilka czynników wpłynęło na taki stan rzeczy. Najważniejsza kwestia to był problem z bramkarzem. Tuz przed startem rundy okazało się, że nie uda się pozyskać golkipera pozycję i trzeba było na szybko znaleźć zastępstwo na te pozycję. Brak atutu własnego boiska w pięciu pierwszych i to decydujących o utrzymaniu meczach też nam nie pomogło…

…stąd też decyzja o zmianie trenera?
- Szukaliśmy jakiegoś impulsu, nowego bodźca przed najważniejszymi dla nas meczami w rundzie (z Piastem Nowa Ruda, Zjednoczonymi Żarów i Orłem Ząbkowice Śląskie – red.). Zdecydowaliśmy się postawić na trenera Artura Oczkosia. I ten impuls był widoczny w meczu z Piastem, ale indywidualne błędy zadecydowały o porażce w tym meczu. W spotkaniu z Orłem drużyna rozegrała świetne zawody, ale wszyscy pamiętamy w jakich okolicznościach zakończyło się to spotkanie (3:3 po dwóch karnych dla rywali w końcówce meczu – red.). Do tego jeszcze ta kontuzja Aleksa Fatyanova. A praca arbitrów to już osobny temat.

Może zmiany szkoleniowca trzeba było dokonać tej zmiany zimą, gdy czasu między rundami jest o wiele więcej.
- Też proszę nie odbierać, że przyszedł nowy prezes i będzie wywracał klub do góry nogami. Takie decyzje nie są łatwe, trener Krzysztof Konowalczyk miał nasze zaufanie, do tego w poprzednim sezonie również nie najlepszej wiosny szkoleniowiec dokonał utrzymania na poziomie czwartej ligi. Różnica między rundami była taka, że wcześniej zespół miał większy bagaż punktowy. Teraz tego marginesu praktycznie nie mięliśmy i stąd taka decyzja.

W nadchodzącym sezonie zobaczymy mocno zmieniony kadrowo zespół.
-  Część zawodników w dalszym ciągu chciało kontynuować grę na czwartoligowym poziomie. Do Bielawianki Bielawa wypożyczony został Adam Bońkowski, a Kamil Dymek do Unii Bardo. Tam trafił również Michał Wojtal. Roczne wypożyczenia skończyły się Mateuszowi Grudniowi oraz Maksowi Fryczkowskiemu, a do Woliborza trafił Kacper Fedorec oraz Grzegorz Dereń. Wszystkim należą się słowa podziękowania za wkład jaki włożyli w grę dla Nysy. Bo projektu pod tytułem „czwarta liga” nie można sprowadzić tylko do rundy wiosennej. Piłkarze najpierw poprzez zdobycie mistrzostwa ligi okręgowej i tym samym wywalczenia awansu, a następnie grę na czwartoligowych boiskach, dali sporo radości kibicom.

Teraz spodziewamy się nowego projektu?
- Można tak określić, bo kadra siłą rzeczy musiała zostać przebudowana. Piecze nad nią będzie sprawował doświadczony szkoleniowiec Arkadiusz Albrecht. U jego boku, jako asystent trenera, funkcję pełnić będzie Krzysztof Konowalczyk. Z zawodników, którzy pozostali są to Łukasz Wiącek, Tomasz Pierzchalski, Dawid Ciupider, Paweł Cebulski, Kamil Kowalski, Przemek Sasinowski, wspomniany Krzysiek Konowalczyk, do tego dołączyli piłkarze z mistrzowskiej kadry juniorskiej oraz zawodnicy z zewnątrz.

Klub,  w przypadku zajęcia w lidze miejsca premiowanego awansem, wobec ciążącego nad miastem długu, będzie stać na czwartą ligę?
- W końcu każdy ma trochę powodów do zadowolenia. Jednak przed  zespołem sporo pracy, bo sezon jest długi, dlatego spokojnie podchodzimy do rozgrywek. A my aktualnie pracujemy nad pozyskaniem nowych dodatkowych środków zewnętrznych, a być może jednego dużego sponsora, którzy zapewnią nam możliwość wyjścia ponad przeciętność. Bo aktualne finanse pozwalają nam przetrwać każdy następny rok. Kwota, którą dostajemy od gminy może wydawać się duża, ale jak policzy się liczbę grup, które mamy aktualnie w klubie i poziom rozgrywkowy na jakim występują poszczególne drużyny to naprawdę nie są to duże pieniądze. Ale to już nasze zadanie, aby to zmienić.

Korzystając z okazji po raz kolejny zapraszam firmy, osoby do współpracy partnerskiej. Mamy przygotowanie różne pakiety marketingowe z których korzyści będą miały obydwie strony.