Facebook

Odczarowali jedliński stadion! Dramat Dyni [foto]


W końcu udało się zapunktować na boisku w Jedlinie-Zdroju. Kłodzczanie wygrali 2:1, jednak radość zeszła na dalszy plan wobec groźnej kontuzji Daniela Grzegorzewskiego na samym początku spotkania.

Poniżej obszerna relacja, wypowiedzi i galeria zdjęć.

12. KOLEJKA LIGI OKRĘGOWEJ: ZDRÓJ JEDLINA-ZDRÓJ – NYSA KŁODZKO 1:2 (0:2)
Bramki: 0:1 Łukasz Tracz (27), 0:2 Paweł Cebulski (45+2), 1:2 Michał Bartkowiak (58). Czerwona kartka: Tomasz Pierzchalski (za dwie żółte). Nysa: Brandl (76 Niewęgłowski) – Konowalczyk, Sasinowski, Karykowski, Wiącek, Sousa (Gręda), Pierzchalski, Grzegorzewski (20 Ciupider), Tracz, Cebulski (Bachmatiuk), Kowalski (Dędys).

 Dostępna jest GALERIĘ ZDJĘĆ.

Rywalizacja sportowa zeszła na dalszy plan. Mecz fatalnie rozpoczął się do Nysy. W 3. minucie po wejściu kapitana Zdroju w Daniela Grzegorzewskiego, zawodnik Nysy padł jak rażony piorunem. a trybunach było słychać trzask łamanej nogi. Spotkanie zostało przerwane w celu oczekiwania na przyjazd pogotowia. Po 20. minutach udało się zawodnika MKS przetransportować na noszach z boiska, aby oczekiwać na przyjazd karetki i tym samym wznowić mecz.

- Ciężko było grać nam ten mecz przez to co stało się w początkowej fazie meczu. Jednak pokazaliśmy charakter i zagraliśmy dla Daniela. Z tego miejsca chciałbym zadedykować tą wygrane właśnie dla niego. Trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia i mam nadzieję że za niedługo zobaczymy się znowu na boisku – mówił Łukasz Tracz.

Kłodzczanie na przerwę schodzili, prowadząc 2:0. Najpierw na uderzenie z dystansu zdecydował się Łukasz Tracz. Jego strzał sprawił sporo problemów golkiperowi Zdroju, który wygarnął futbolówkę, ale już za linią bramkową. W 45. minucie szybko wyprowadzoną akcję MKS sfinalizował Paweł Cebulski. Prowadzenie mogło być wyższe, ale stuprocentowych sytuacji nie zamienili na gola Kamil Kowalski, czy Ł. Tracz.

Druga część mecz należała już do gospodarzy, który rzucił się do odrabiania strat. Udało im się strzelić kontaktową bramkę w 58. minucie za sprawą Michała Bartkowiaka. Kłodzczanie umiejętnie się bronili, czasem sprzyjało im szczęście, gdy w 82. minucie od straty gola uratował ich słupek. Mogli też rozstrzygnąć losy meczu, gdyby udało się wykorzystać jedną z kontr.  Dodatkowo podopieczni Arkadiusza Albrechta ostatnie dziesięć minut meczu musieli sobie radzić w osłabieniu, gdy drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę, zobaczył Tomasz Pierzchalski.

Korzystny rezultat udało się utrzymać do końcowego gwizdka sędziego, ale zwycięstwo przyćmiła sytuacja z początku meczu. – Trzy punkty wywalczone na trudnym terenie w Jedlinie-Zdroju cieszą, zwłaszcza, że dotychczas ponosiliśmy tutaj same porażki. Jednak tak naprawdę nikt nie ma ochoty świętować w obliczu dramatu Daniela Grzegorzewskiego. To zwycięstwo jest dla niego! – mówił po meczu Dawid Ciupider, który tonuje przyśpiewki w szatni po zwycięskich spotkaniach. Przypomnijmy, że dotychczas MKS trzykrotnie przyjeżdżał na stadion Zdroju i za każdym razem triumfowali rywale.

Pogotowie na jedliński obiekt dotarło po zakończeniu meczu. Ze wstępnych informacji ze szpitala, kłodzki zawodnik doznał skomplikowanego złamania nogi i teraz czeka go operacja.