Facebook

WYWIAD: Większe pole manewru


Latem pierwszy zespół Nysy objął doświadczony szkoleniowiec Arkadiusz Albrecht. Zespół pod jego wodzą, pierwszą część sezonu wałbrzyskiej ligi okręgowej, zakończył na pierwszym miejscu. Po ostatnim ligowym spotkaniu była okazja zapytać trenera o ocenę rundy jesiennej, jak i plany zimowe. 

Jak szkoleniowiec ocenia rundę w wykonaniu Nysy? Jest zaskoczenie, że po takich zmianach kadrowych latem, udało się zdominować rozgrywki?
ARKADIUSZ  ALBRECHT: - Cieszymy się z tego wyniku i zajmowanej lokaty. Zakładaliśmy sobie przed sezonem, że jak będziemy w pierwszej trójce, czwórce to będziemy zadowoleni. A następnie w zimie zastanowimy się, co trzeba będzie poprawić, polepszyć i ewentualnie jakich nowych transferów dokonać, aby ten zespół był jeszcze lepszym kolektywem i zarazem poszerzyć ławkę rezerwowych.
 
Największe plusy i minusy drużyny jesienią to?
- Plusy to przede wszystkim dobra atmosfera, a to najważniejsze w drużynie. Ja się rzadko spotykam z takim zespołem, gdzie są naprawdę fajni, sympatyczni ludzie, którzy chcą trenować. Jeśli chce się osiągać wyniki, to trzeba trenować i być systematycznym. Minusem jest zbyt krótka ławka rezerwowych. Na mecz z Orłem Lubawka udaliśmy się praktycznie w dwunastu zawodników. Kontuzje, sprawy prywatne powodowały, że w końcówce mieliśmy problemy kadrowe i to była nasza słaba strona.

Wpływ na słabszą dyspozycję pod koniec rundy mogła mieć także sytuacja z makabryczną kontuzją Daniela Grzegorzewskiego.
- Na pewno tak. Muszę pochwalić Daniela, który grał świetnie taktycznie i do tego na równym swoim poziomie. W końcówce bardzo nam go brakowało. Dało się zauważyć jego brak, ale także, już wspomniałem, z uwagi na kontuzje, choroby, także innych graczy.   
 
 
Daniela zobaczymy jeszcze na boisku?
- Ja bym bardzo chciał, aby Daniel grał jeszcze w piłkę. Na pewno on sam musi podjąć taką decyzję, bo ta kontuzja jest bardzo ciężka. Dochodzą problemy ze ścięgnami, wiązadłami w dolnej części nogi. Takim miernikiem będzie czas. Za dwa miesiące piłkarz będzie diagnozowany w szpitalu, gdzie przeszedł operację i wtedy będziemy mogli powiedzieć więcej co do jego przyszłości.   
 
Jakie plany jeśli chodzi o przerwę zimową? Na jakich pozycjach widziałby trener wzmocnienia, czy może postawi szkoleniowiec na młodszych zawodników?
- Tej młodzieży nie brakuje, ale mamy też świadomość, że jest liga okręgowa juniorów i ja ją wspieram. Zawodnicy jak Patryk Pasternak, Michał Adamczyk czy Bartosz Bachmatiuk, to są chłopcy, którzy z nami trenują, ale bardzo często jadą na mecze do tych rozgrywek. Myślę, że ta długa przerwa, bo prawie trzymiesięczna, pozwoli, że Ci młodsi zawodnicy będą bardziej zbudowani, bo po raz pierwszy przejdą okres przygotowawczy z pierwszą drużyną. To będzie procentowało nie tylko dla pierwszego zespołu, ale też dla juniorów.

A odnośnie transferów?
- Jeśli chodzi o wzmocnienia na pozycjach, to chciałbym mieć większe pole manewru. Prowadzimy rozmowy z piłkarzami, na razie nie chce uprzedzać faktów, jacy to będą piłkarze, póki nie uda nam się potwierdzić ich do gry w naszym klubie.